dziękując za liczne zapytania i listy mailowe do mnie uprzejmie informuję, iż nie zajmuję się podawaniem ogólnych informacji związanych z pobytem w Wiedniu. Najważniejsze znajdziecie Państwo w języku polskim TUTAJ
Proszę o wyrozumiałość, ale bliższych informacji co do pobytu w mieście i zwiedzania udzielam tylko i wyłącznie w związku z zamówioną już u mnie usługą.
Nie leży też absolutnie w mojej gestii wyszukiwanie najtańszych noclegów, czy ich rezerwacja.
Zanim Państwo zdecydują się na zwiedzanie Wiednia ze mną, proszę najpierw zapoznać się z orientacyjnym cennikiem, który znajdziecie na mojej stronie TUTAJ
Dopiero w wypadku, gdy podana cena Wam odpowiada proszę o kontakt. Chętnie odpowiem na związane z tym pytania czy sugestie.
Uprzejmie proszę mieć na uwadze, iż już w momencie Waszego zapytania o termin zwiedzania ów termin dla Państwa – wstępnie i niezobowiązująco dla Was – rezerwuję, to dla mnie oczywiste. Następnie, w momencie gdy Państwo decydują się na moje usługi,omawiamy szczegóły, czyli czas i miejsce spotkania, program zwiedzania itd. Po potwierdzeniu z Państwa strony, że wszystko będzie tak, jak sobie życzycie, Wasze zlecenie staje się dla mnie zobowiązujące.
Stąd gorąca prośba: jeśli Państwo jednak nie skorzystacie z moich usług, bardzo proszę dać mi krótko znać, wiadomość typu „dziękujemy, jednak nie” w zupełności wystarczy.
Krótka, konkretna; Państwu zabierze kilka sekund, a mnie bardzo ułatwi dysponowanie terminami zleceń. Brak jakiejkolwiek reakcji z Państwa strony szalenie utrudnia pracę, gdyż nie mogę zgadywać przyczyny takiego milczenia, no i blokuje mi niepotrzebnie termin, który mogłabym otworzyć dla innych gości. Zwracam też uwagę na rubrykę "Warunki transakcji" u dołu mojej strony.
Spacery, które tutaj proponuję, to pewien standard; chętnie opracuję program zwiedzania według Waszych życzeń i oczekiwań. Pasjonatka sztuki, zwłaszcza dawnej, z przyjemnością oprowadzam w takich muzeach jak Muzeum Historii Sztuki, Albertyna, Muzeum Leopoldów (Leopold Museum) czy w Galerii Narodowej w Belwederze. Wówczas ustalam z moimi gośćmi cenę specjalną.
Dziękuję za przeczytanie do końca i cieszę się na wspólne zwiedzanie – ze mną na pewno zobaczycie więcej.
Barbara Synoracki
P.S. Z góry dziękuję za wszelkie uwagi, te miłe wpisujemy do Księgi Gości; ewentualnie mniej miłe proszę w prywatnym mailu do mnie. Wszystkie traktuję serio i z uwagą.
Nazywam się Barbara Synoracki, jestem licencjonowaną przewodniczką po Wiedniu, mieście, w którym mieszkam od ponad 30 lat. Oprowadzam w językach polskim i niemieckim, zarówno grupy jak i podróżujących indywidualnie.
Historia Austrii, Wiednia, zabytki tego miasta oraz sztuka i jej historia to moje pasje, które mam szczęście realizować zawodowo.
Z równą pasją zanurzam się też w naszą wspólną, polsko-austriacką historię i polskie ślady w Wiedniu, których jest tu niemało, które ciągle odkrywam na nowo i które chętnie pokazuję moim gościom.
Odpoczywam zaś najchętniej wśród przyrody, która pomaga mi w dwójnasób: oprócz wytchnienia dostarcza mi inspiracji, które wykorzystuję przy malowaniu jedwabnych chust lub szali - to moja kolejna pasja i zarazem hobby.
To seria jedwabnych chust i szali, jakie maluję w wolnych chwilach. Ich motywy to liście, kwiaty i ich występujące w naturze kompozycje. Czy dzikie wino w sąsiednim ogrodzie, czy złote jesienne liście na asfalcie, albo kwiaty w czyimś oknie: nasze otoczenie, przyroda, chętnie dostarcza nam bogactwo motywów - jestem za nie wdzięczna. Stąd też nazwa dla mojej pasji.
Nie jest moją ambicją przedstawianie liści i kwiatów 1 : 1, nie chodzi mi o ich naturalistyczne przedstawianie, ale o pokazanie kolorystycznych kompozycji, jakie tworzą i obok których przechodzimy na codzień. Lubię zatrzymać się na chwilę, gdy to dostrzegę i zarejestrować ową naturalną kompozycję barw i kształtów na zdjęciu, aby później wykorzystać ją, malując szale. Jak np. jesienne liście na asfalcie,
Maluję bez użycia jakichkolwiek szablonów, pędzlem na jedwabiu, przy użyciu odpowiednich farb i materiałów. Sama przycinam jedwab, sama najpierw fastryguję, potem zaś szyję gotowe już szale. Każdy z nich jest unikatem, nigdy nie maluję dwóch takich samych, jedynie motyw może się powtarzać. Moim ulubionym są jesienne liście, które choć kojarzą się z przemijaniem są w swych barwach jednak piękne i optymistyczne.
Czasami maluję na prośbę przyjaciółki czy znajomych; wówczas chodzi o prezent dla kogoś. Zamawiający ma często raczej mgliste wyobrażenie o tym, „ co to ma być”. Pytam wówczas o ulubione kolory, wtedy jest łatwiej. Ostatnio usłyszałam, po małym namyśle: no wiesz, dużo niebieskiego. I najlepiej kwiaty, on/ona bardzo lubi kwiaty...
A więc błękit, w jakiejkolwiek formie. Do tego zieleń w kilku odcieniach, tu i tam parę jaśniejszych refleksów. Sporo, bo do 20 kolorów czyli słoiczków z farbami. Taka ilość daje mi sporą swobodę malowania, żeby nie były nudno i nie powtarzać się na zasadzie szablonu. Nakładane na jedwab farby i formy zaczynają wkrótce żyć własnym życiem; tylko ogólnie wiem, jak całość będzie mogła wyglądać. Często wynik mnie samą zaskakuje, na szczęście nigdy nie nieprzyjemnie...
Malowanie na jedwabiu nie jest łatwe. Trochę na zasadzie akwareli, a to dość trudna technika, wymagająca dużej wprawy. Maluję od kilku lat i ciągle odkrywam i z bijącym sercem wypróbowuję nowe możliwości. Poprawki są – o ile w ogóle – możliwe w bardzo ograniczonym zakresie. 
Często jestem pytana, jak wiele czasu spędzam przy malowaniu, czy w ogóle o nakład, jaki wkładam w te prace. Trudno mi odpowiedzieć, zresztą te pytania nieco mnie dziwią; to przecież hobby, przyjemność, pasja, czyli coś niewymiernego; chętnie poświęcam na to niemal wszystkie moje wolne godziny.
Podobnie jest z oprowadzaniami: w wielu wypadkach muszę się trzymać granic, nie zawsze mi się to udaje, bo przecież tyle jest do opowiedzenia, czy w muzeum, czy na spacerze w mieście... Za każdym razem przygotowuję sobie koncept, ale już wkrótce zaczyna on żyć własnym życiem, limity czasowe szybko zostają zapomniane - i dopiero na końcu widzę w oczach moich gości, że czas spędzony ze mną im się nie dłużył. To zawsze podniecający ale i najczęściej piękny moment: oprowadzać po mieście to przecież malować słowami; przy tym powstaje coś, co można ze sobą zabrać i nosić: wspomnienie z Wiednia, miękkie i kolorowe jak jedwabny szal...
Strona 1 z 2
Lorem ipsum dolor sit amet. Nam sit amet sem. Mauris a ante.